Skończyłam L4 i grzecznie zerwałam się skoro świt, by podążyć do pracy.
niby to tylko 14 dni, ale jestem totalnie "wylogowana" i ciężko mi ogarnąć sytuację.
W zeszłym tygodniu dotarły do mnie zamówione książki.
W ostatnich dniach kompletnie straciłam apetyt...
nie ma nic, na co miałabym szczególną chęć,
a dziś zjedzenie czegokolwiek okupione było wielkim wysiłkiem.
nie wiem co jest grane.
Nie wiem czemu tak się dzieje, ale codziennie wracam zmęczona z pracy...
nie mam energii ani siły, więc moje ambitne plany umycia okien jakoś poległy..
teraz mam wymówkę - pogodę ;)
aktualnie ogarnął mnie "nicmisięniechcizm".