Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zoladex. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zoladex. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 listopada 2015

Lubię być pracoholiczką.

 
 (Źródło: internet)

Ostatni, szósty, zastrzyk Zoladexu za mną.
cieszy się mój brzuch, koniec z najgrubszą igłą jaką w życiu widziałam..
cieszy się moja głowa, którą ciągle męczy migrena.
chyba nigdy nie miałam jej tak często...

sobota, 7 listopada 2015

Nie jest łatwo...

poukładać swój świat na nowo...
nic nie jest takie, jak być powinno.
i co gorsza - już nie będzie.

praca jest ucieczką,
pozwala nie myśleć, nie rozpamiętywać.

***
zapadła decyzja o 6 zastrzyku Zoladexu.
skutki uboczne nie dokuczają mi aż tak bardzo,
więc gin zadecydował, że warto zrobić ten ostatni.
kolejna laparo na początku stycznia.
to oznacza bardzo intensywny listopad i grudzień.
wyjątkowo nie mam nic przeciwko.



sobota, 26 września 2015

Akumulatory ledwo zipią...

Od tygodnia czuję osłabienie organizmu.
coś drapie w gardle, coś łapie za nos,
jednak póki co, żadna zaraza mnie nie dopadła.
bronię się.
rutinoscorbinem, aspiryną, do łask wrócił też tran.
do tego wszystkiego stresy w pracy
i finał jest taki, że czuję się - mówiąc oględnie - do dupy.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Nieplanowana komplikacja.


Umówiliśmy się tydzień temu,
jednakże wtorkowy telefon zmienił plan.
zatem nie mając większego wyboru
dokonałam wszystkich niezbędnych czynności
usadowiłam się wygodnie,

sobota, 11 lipca 2015

Zoladex - chwiejność emocjonalna.

Jestem, żyję, zaglądam do Was, ale rzadko komentuję..
nie piszę też tutaj, bo właściwie nie mam o czym.
przede mną i za mną szara codzienność.
poddałam się kuracji Zoladexem, będzie trwała 5 - 6 miesięcy.
ponad tydzień temu zaliczyłam pierwszy zastrzyk.
miałam plan, że po małym instruktażu kolejne będę sobie robiła sama,
ale niestety, nie dam rady..