Gdy Bóg drzwi zamyka, to jednak nie otwiera okna...
beta dwóch zarodków w 10 dpt 0,2.
procedurę nr 2 uważam za zamkniętą.
łzy się polały.
****
obmyślam plan B.
przede wszystkim chcę zmienić lekarza - o ile mi się to uda,
niestety muszę się dostosować godzinami, w których mogę odbywać wizyty.
nie mogę się kierować własnymi sympatiami.
ostatnim razem ginka mówiła, że między stymulacjami muszą być 3 miesiące przerwy,
spotkałyście się z taką opinią?
jeśli stosowałyście embrio glue - czy macie to wpisane w karcie z transferu?
myślę jeszcze o scratchingu...
i o zrobieniu dodatkowych badań... nie wiem... genetycznych?
coś jest nie tak z zarodkami...
na myśl o kolejnym transferze oblewa mnie zimny pot...
nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smutno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smutno. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 15 marca 2016
wtorek, 4 listopada 2014
piątek, 17 października 2014
7 lat, czyli czego nigdy sobie nie wybaczę...
(Źródło: internet)
Pamiętam tamten dzień...dokładnie sprzed 7 lat...
była piękna, słoneczna pogoda... błękitne niebo nad głową...
dość ciepło jak na październik...
a mną trzepały takie dreszcze, że ledwo stałam...
wtorek, 5 sierpnia 2014
W zawieszeniu.
Mijają kolejne dni.
czasem lepsze, czasem gorsze... w większości upalne...
spędzane w gronie rodziny lub znajomych...
niby częściej, ale jednak ciągle za rzadko..
czasem lepsze, czasem gorsze... w większości upalne...
spędzane w gronie rodziny lub znajomych...
niby częściej, ale jednak ciągle za rzadko..
sobota, 5 lipca 2014
Endorfinowy niż.
objadam się dziś czekoladkami... michałki, michaszki - wszystkie moje.
normalnie prawie w ogóle nie jadam takich rzeczy, ale gdy przychodzi ten moment - nadrabiam za cały miesiąc.
mimo wszystko poziom endorfin ani drgnął, zwłaszcza, że plany wzięły w łeb.
niestety nie udało mi się spotkać z Przyjaciółką nad czym bardzo ubolewam, bo nie widziałyśmy się 2,5 roku...
szmat czasu, milion spraw i historii do obgadania...
normalnie prawie w ogóle nie jadam takich rzeczy, ale gdy przychodzi ten moment - nadrabiam za cały miesiąc.
mimo wszystko poziom endorfin ani drgnął, zwłaszcza, że plany wzięły w łeb.
niestety nie udało mi się spotkać z Przyjaciółką nad czym bardzo ubolewam, bo nie widziałyśmy się 2,5 roku...
szmat czasu, milion spraw i historii do obgadania...
piątek, 4 lipca 2014
Lipiec.
(Źródło: internet)
Mimo sprzyjających nadmorskich okoliczności, resetu, relaksu, stad bocianów, itp. - cel nie został zrealizowany.
Obiecałam sobie, że jeśli nic z tego nie wyjdzie - bierzemy byka za rogi.
Lipiec ma być miesiącem konkretów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

