Śmieszy mnie, gdy w tv, radiu, przychodniach lekarskich - z każdej strony wmawia nam się, że trzeba ograniczać stres.
Jasne, ja bardzo chętnie - tylko czy ktoś mi wytłumaczy jak to zrobić?
Mimo, że się staram - nie potrafię się nie stresować.
Jestem z gatunku tych, którzy wszystkim i wszystkimi się przejmują.
Swoje obowiązki traktuję bardzo poważnie, źle się czuję, gdy czegoś nie zrobię lub się nie wyrobię.
Tak samo w sprawach rodzinnych.
Lubię jasne sytuacje, nie znoszę niedopowiedzeń.
piątek, 18 kwietnia 2014
wtorek, 8 kwietnia 2014
Pierwsza wiosenna burza.
Zapowiadana w końcu się pojawiła.
jeszcze świeciło słońce, jeszcze świergotały ptaki i dosłownie w momencie zrobiło się cicho... ciemno.
rozsiadłam się wygodnie na balkonie ze szklanką herbaty...
wiatr szarpnął drzewami... chmury zakłębiły się.... rozbłysły błyskawice...
grzmoty przetoczyły się w powietrzu...
lunęło...
uwielbiam zapach deszczu i burzy...
mogłabym tak patrzeć i patrzeć na niezwykły pokaz sił Natury...
jeszcze świeciło słońce, jeszcze świergotały ptaki i dosłownie w momencie zrobiło się cicho... ciemno.
rozsiadłam się wygodnie na balkonie ze szklanką herbaty...
wiatr szarpnął drzewami... chmury zakłębiły się.... rozbłysły błyskawice...
grzmoty przetoczyły się w powietrzu...
lunęło...
uwielbiam zapach deszczu i burzy...
mogłabym tak patrzeć i patrzeć na niezwykły pokaz sił Natury...
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Chmury na horyzoncie....
Ostatnimi czasy naprawdę nie mogę narzekać na brak wrażeń.
Zarówno w sprawach domowych, jak i służbowych dużo się dzieje...
Czasem mam ochotę wyjść z siebie... i nie wracać.
I choć ciągle coś podcina mi nogi - wstaję i idę dalej.
Kiedyś - stojąc przed problemem wlazłabym pod kołdrę i użalała nad sobą.
Dziś - mierzę się z nim od razu, szukam rozwiązań, pytam, konsultuję się, rozmawiam.
Zarówno w sprawach domowych, jak i służbowych dużo się dzieje...
Czasem mam ochotę wyjść z siebie... i nie wracać.
I choć ciągle coś podcina mi nogi - wstaję i idę dalej.
Kiedyś - stojąc przed problemem wlazłabym pod kołdrę i użalała nad sobą.
Dziś - mierzę się z nim od razu, szukam rozwiązań, pytam, konsultuję się, rozmawiam.
niedziela, 30 marca 2014
Bociany!
Słyszałam jak w tv mówili, że już przyleciały...
Wczoraj z M wybraliśmy się na spacer, pogoda była piękna, aż żal siedzieć w domu.
I gdy tak sobie spacerowaliśmy i rozmawialiśmy, zobaczyłam przelatujące nad nami bociany.
11 sztuk! :)
"To na pewno dobry omen!" - krzyknęłam do M.
I tego się trzymam :)
Wczoraj z M wybraliśmy się na spacer, pogoda była piękna, aż żal siedzieć w domu.
I gdy tak sobie spacerowaliśmy i rozmawialiśmy, zobaczyłam przelatujące nad nami bociany.
11 sztuk! :)
"To na pewno dobry omen!" - krzyknęłam do M.
I tego się trzymam :)
wtorek, 18 marca 2014
Dzień Księżniczki
Dziś obchodzę go legalnie.
To jedno z lekarskich zaleceń ;) Mam nic nie robić, dużo odpoczywać.
Nie jest źle.
To jedno z lekarskich zaleceń ;) Mam nic nie robić, dużo odpoczywać.
Nie jest źle.
sobota, 15 marca 2014
O planach, badaniach i ogródku.
Znowu sobota, znowu weekend.
Dni uciekają mi w zastraszającym tempie i niestety muszę przyznać, że nie wiele udaje mi się w tygodniu realizować...
Moje wyobrażenia, a stan faktyczny, to niestety dwie zupełnie różne sprawy...
Czasem zastanawiam się czy, gdy byłam dzieckiem, to czas płynął wolniej? czy po prostu teraz mam więcej na głowie...?
We wtorek dość ważne badanie. Od niego zależy jak potoczą się sprawy.
Dni uciekają mi w zastraszającym tempie i niestety muszę przyznać, że nie wiele udaje mi się w tygodniu realizować...
Moje wyobrażenia, a stan faktyczny, to niestety dwie zupełnie różne sprawy...
Czasem zastanawiam się czy, gdy byłam dzieckiem, to czas płynął wolniej? czy po prostu teraz mam więcej na głowie...?
We wtorek dość ważne badanie. Od niego zależy jak potoczą się sprawy.
niedziela, 9 marca 2014
O hierarchii problemów.
Czasem, gdy zupełnie się nie spodziewamy, zdarza się coś, co przewraca wszystko do góry nogami.
Przestają być ważne sprawy dotąd ważne, tracą na znaczeniu codzienne problemy, wszystko schodzi na dalszy plan.
Tak też było z ostatnim postem... choć na tamtą chwilę problem wydawał się ogromny - kilkadziesiąt godzin później zupełnie stracił na znaczeniu.
Jeśli rzeczywiście stres skraca życie - przez ostatni tydzień straciłam chyba jakieś 10 lat..
Przestają być ważne sprawy dotąd ważne, tracą na znaczeniu codzienne problemy, wszystko schodzi na dalszy plan.
Tak też było z ostatnim postem... choć na tamtą chwilę problem wydawał się ogromny - kilkadziesiąt godzin później zupełnie stracił na znaczeniu.
Jeśli rzeczywiście stres skraca życie - przez ostatni tydzień straciłam chyba jakieś 10 lat..
Subskrybuj:
Posty (Atom)