objadam się dziś czekoladkami... michałki, michaszki - wszystkie moje.
normalnie prawie w ogóle nie jadam takich rzeczy, ale gdy przychodzi ten moment - nadrabiam za cały miesiąc.
mimo wszystko poziom endorfin ani drgnął, zwłaszcza, że plany wzięły w łeb.
niestety nie udało mi się spotkać z Przyjaciółką nad czym bardzo ubolewam, bo nie widziałyśmy się 2,5 roku...
szmat czasu, milion spraw i historii do obgadania...
sobota, 5 lipca 2014
piątek, 4 lipca 2014
Lipiec.
(Źródło: internet)
Mimo sprzyjających nadmorskich okoliczności, resetu, relaksu, stad bocianów, itp. - cel nie został zrealizowany.
Obiecałam sobie, że jeśli nic z tego nie wyjdzie - bierzemy byka za rogi.
Lipiec ma być miesiącem konkretów.
sobota, 28 czerwca 2014
Odcienie błękitu.
To był fantastyczny tydzień.
Zresetowałam się tak, że mam wrażenie, że cały czas się uśmiecham, ot tak - bez powodu ;)
I to jest świetne.
Bałtyk przywitał nas ulewą, prawie że dwudniową, ale potem....
Zresetowałam się tak, że mam wrażenie, że cały czas się uśmiecham, ot tak - bez powodu ;)
I to jest świetne.
Bałtyk przywitał nas ulewą, prawie że dwudniową, ale potem....
czwartek, 19 czerwca 2014
Czekam.
(źródło: internet)
Kryzys mija.
Głowa prawie się oczyściła z męczących myśli.
Powoli wracam do siebie i zdecydowanie lepiej mi z tym.
wtorek, 17 czerwca 2014
Dno dna.
Nie wiem czy już do niego dotarłam, ale taką mam nadzieję.
Moje samopoczucie od piątku jest tragiczne.
Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam aż takiego doła...
OK, wiem, że jest PMS przed @, ale tuż po??
Jestem nabuzowana tak, że aż iskrzy... w pracy osiągam szczyty wkurwa, a jednocześnie odczuwam totalną niemoc, bezsilność i chce mi się ryczeć z byle powodu...
nie chce mi się z nikim spotykać, ani gadać, nawet z własnym M.
w domu staram się zaszyć w kącie nad książką lub po prostu iść spać o baaardzo wczesnej godzinie..
nie chcę wszczynać bezsensownych awantur, gdy wiem, że aktualnie rządzą mną jakieś zryte hormony...
NIENAWIDZĘ siebie takiej.
wiem, że muszę przeczekać ten czas.... ale łatwo nie jest...
Moje samopoczucie od piątku jest tragiczne.
Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam aż takiego doła...
OK, wiem, że jest PMS przed @, ale tuż po??
Jestem nabuzowana tak, że aż iskrzy... w pracy osiągam szczyty wkurwa, a jednocześnie odczuwam totalną niemoc, bezsilność i chce mi się ryczeć z byle powodu...
nie chce mi się z nikim spotykać, ani gadać, nawet z własnym M.
w domu staram się zaszyć w kącie nad książką lub po prostu iść spać o baaardzo wczesnej godzinie..
nie chcę wszczynać bezsensownych awantur, gdy wiem, że aktualnie rządzą mną jakieś zryte hormony...
NIENAWIDZĘ siebie takiej.
wiem, że muszę przeczekać ten czas.... ale łatwo nie jest...
piątek, 13 czerwca 2014
Cydrowy piątek.
W zastraszającym tempie mija połowa roku i jak nigdy odczuwam to każdą komórką.
Jestem zmęczona.
Dziś nie mogłam się doczekać popołudnia, by w końcu wyluzować w ciszy i spokoju.
Bycie dorosłym ma swoje zalety - na obiad można zjeść ciastka i kawę ;]
Wiem, samo zdrowie.
Ale dziś mam to gdzieś.
Więc tak się chilloutowałam nad książką - oczywiście ;] w wymarzonej ciszy i spokoju, gdy nagle: bach!
Jestem zmęczona.
Dziś nie mogłam się doczekać popołudnia, by w końcu wyluzować w ciszy i spokoju.
Bycie dorosłym ma swoje zalety - na obiad można zjeść ciastka i kawę ;]
Wiem, samo zdrowie.
Ale dziś mam to gdzieś.
Więc tak się chilloutowałam nad książką - oczywiście ;] w wymarzonej ciszy i spokoju, gdy nagle: bach!
sobota, 31 maja 2014
Enjoy Your Life!
Ten dzień w sumie miał wyglądać inaczej, jednak mimo wszystko był udany od początku do końca.
Zakupy owocowo - warzywne wprowadziły mnóstwo kolorów do naszej kuchni i lodówki, natomiast zakupy kwiatowe - na balkonie.
Od rana miałam jakiś mega przypływ energii i ciągle jestem zaskoczona ile rzeczy udało (i chciało :P) mi się dzisiaj zrobić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



